Poprzednia strona Spis treści Nastepna strona   71
                            

Patryk "Yisrael" Stanik


Pedro Almodovar, znany hiszpański reżyser, wraca na ekrany europejskich kin triumfalnie i z rozgłosem, a jego najnowszy film już bije rekordy popularności. Czy słusznie?



Enrique Goded


Almodovar już na początku swojej dość burzliwej kariery prowokował - jego filmy nie były jednak prowokacją na wyrost, liczącą na poklask i nic więcej (szczególnie w czasach, gdy prowokacja nie była uważana za kolejny chwyt reklamowy). Ambitne kino opowiadające fantastyczne historie w kolorowej scenerii i z pozornie mało realistycznym scenariuszem wyróżniały go z grona kontestatorów, jakimi europejskie kino tradycyjne narasta. Zdaje się, że jego filmy mimo ciężkiej dawki emocji, jakie ze sobą niosły, miały zawsze jakieś optymistyczne przesłanie, a przynajmniej beznadzieja tego padołu łez pokazana była na zasadzie kontrastu z kolorowymi, wesołymi kolorami tła filmu. Tło to jednak zawsze grało i nadal gra u Almodovara własną rolę. Film hiszpańskiego reżysera, "Wszystko o mojej matce" z 1997 roku otworzył bramę jego filmom szerzej, ludzie zaczęli go poznawać, a klimat jego filmów wciągnął japiszonów, często z udaną karierą, ale zwichniętą duszą. "Porozmawiaj z nią", przedostatni jego film, również zdobył uznanie i miał w sobie bardzo rozpoznawalny, almodovarowski styl. Ukuto nawet nazwę dla jego filmów - almodrama. Jego filmy poruszają bardzo często najbardziej ciemne struny ludzkich dusz, on nie stara się łamać moralności, wystawia ją jednak na bardzo ciężką próbę.

Tym razem troszkę zboczył z filmowej konwencji almodramy, tworząc film w stylu wracających dziś do popularności filmów noir (choćby również uznany film "Młody Adam", pełen erotycznego napięcia), chociaż to tylko pozory, bo jednak jest to typowy Almodovar.

Angel? Ignacio? Zahara?


Autor nie stawia tutaj bynajmniej na zagadkę, ona jest w filmie niejako z musu - bo do pytań, jakie stawia reżyser, nie wnosi żadnych odpowiedzi. "Złe wychowanie" jest jednym filmem złożonym z trzech płaszczyzn - historii opowiadające zdarzenia w filmie, historii zapisanej w opowiadaniu "Wizyta", i filmu w filmie, który kręci jeden z głównych bohaterów na podstawie tegoż opowiadania. Do młodego reżysera, które fantastycznie zagrał Fele Martinez (już raz był u Almodovara, w filmie "Porozmawiaj z nią" w dość interesującym epizodzie niemego kina) przychodzi jego bliski przyjaciel z katolickiej szkoły, gdzie razem uczęszczali, którego gra Gael Garcia Bernal (uznany za diament kina hiszpańskojęzycznego - będziemy mogli go zobaczyć w roli Ernesto Guevary w "Dziennikach motocyklowych", filmie, który według wielu osób powinien dostać tegoroczną Złotą Palmę, która ostatecznie przypadła Fahrenheitowi 9/11 Michaela Moore'a - ponoć z powodów politycznych).
Przychodzi z opowiadaniem pt. "Wizyta", które okazuje się retrospekcją z lat młodości (jak tłumaczy sam Angel, sceny - dość pieprzne - z teraźniejszości wymyślił sam). "Wizyta" jest nieodłączną częścią filmu, gdyż opowiada wcześniejsze wydarzenia. Jak można się domyślić w ogóle z Almodovara, a w szczególności z ostatnich ataków Ligii Polskich Rodzin i Wszechpolaków, w katolickiej szkole Enrique (rzeczony reżyser) jest molestowany przez swojego nauczyciela, księdza Manolo. Co jednak uderza, to oczywisty fakt miłości i zazdrości, jaką czuje ojciec Manolo względen przyjaciela Enrique, rzeczonego Angela. Ojciec Manolo ukazany jest jako niewolnik swoich namiętności, które całkowicie opanowują jego ciało i odbierają krztynę rozsądnego myślenia. Almodovar, który sam uczęszczał do szkól katolickich, odżegnuje się od wątków autobiograficznych w filmie, jednak mówi, że gdzieś słyszał jak coś się działo...

Ojciec Manolo


Angel, już przemieniony w drag queen, po latach wraca do Kościoła, by szantażować ojca Manolo, jak się okazuje - nikt nie jest tym, kim z początku się wydawał być. Technika użyta przez Almodovara przypomina trochę sławny Mullholland Drive Davida Lyncha, jednak hiszpański reżyser nie opiera filmu na kluczu do zagadki, ale na samej zagadce. Jak potoczy się ta mocno zakręcona historia musicie zobaczyć sami, choćby z tego powodu, że wszystkich zawijasów i pułapek, jakie ustawił reżyser, nie da się opisać.

Erotyzm, strach, miłość, nienawiść


"Złe wychowanie" bardzo różni się od ostatnich filmów Almodovara, gdzie aż roiło się od kobiet. On zdaje się rozumieć kobiety, a przynajmniej ukazać nam drogi, jakimi kroczy płeć nadobna, u niego mocno przez życie doświadczana. Tym razem cały film zasilony jest przez płeć brzydką, którą reżyser czyni bardzo kobiecą - i seksowną. Zdaje się, że w jego filmach każdy musi mieć w sobie coś z kobiety - co więcej - z kobiety południowej, silnej ekstrawertyczki. Nie da się dokładnie określić filmów znanego Hiszpana, choćby z tego względu, że wymykają się one jakiejkolwiek definicji - stąd almodrama. Tak też można określić najnowszy film Pedro Almodovara, czy jest lepszy czy gorszy od jego poprzednich - to nieważne, ważne, że jest to film Pedro Almodovara i kolejna, bardzo dobra almodrama.


  Poprzednia strona Spis treści Nastepna strona   71