Poprzednia strona Spis treści Nastepna strona   69
                

Wacław "DRIZIT" Beck


Czwórka naszych bohaterów, Zwykłam, Pikapikawek, Szczykawa, Pececiak, grupa dzielnych fanów najbardziej czerwonej gazety na świecie, wyruszyła na poszukiwania niewydrukowanego egzemplarza swojego ukochanego magazynu zwanego BIG ONE. Już po swojej małej przygodzie w autobusie, natrafili na tajemniczą postać, Sir Astaff'a - człowieka (?) z wytatułowaną błyskawicą na nadgarstku, który ku ich wielkiemu zdziwieniu, znał cel ich podróży. W centrum dowodzenia zostali wcieleni do grupy Beta, Armii Poszukiwaczy Artefaktu.



W ostatnim odcinku baza została zaatakowana przez zorganizowaną grupę Protosian, dziwnych istot, tak pomiędzy świnią a człowiekiem. Atak okazał się jednak na tyle silny, iż nasi przyjaciele znaleźli się w poważnym niebezpieczeństwie.

***


Głosy syren nie ustawały, a ich rytmiczny odgłos stawał się coraz bardziej natrętny…

- Tutaj kapral Delonay…
- Jak sytuacja?
- Mamy ich dane. Jest to grupa 12 Protosian. Tak jak przewidywaliśmy, nie mają broni ciężkiej. Obecnie oddział Gama bacznie ich obserwuje. Jest szansa, że nie będą umiały pokonać drugiej bariery bazy i będą musieli się wycofać - zdał raport Delonay.
- Obserwujcie ich bacznie, 12 Proto…

Nie dopowiedział słowa, w jednym momencie cała baza zadrżała. Wszystkie osoby w niej przebywające, mogły odczuć niesamowitą siłę czegoś, co eksplodowało w okolicach ataku intruzów…

- Sir…!!!
- Co się tam dzieje, melduj kapralu!!!! – krzyk Astaffa przedzierał się przez ogromny hałas, który panował w bazie.
- …mam meldunki od oddziały Gama. Zostaliśmy zaatakowani ładunkami wybuchowymi…
- Wyślij ludzi na stanowiska, niech otworzą ogień!
- Tak jest...właśnie przed chwilą wyruszyli.
- Mam jakieś zakłócenia, powtórz...Halo...odbiór... KAPRALU!!!!!!!!!
- Sir...słabo słysze...
- Odbiór! - krzyczał przejętym głosem Astaff
- zosta...szzzzzzzz....śmy.zaatak...ni. Mam pię.. rannych...

Na czole Astaffa pojawił się zimny pot.

- Zatrzymujcie ich jak najdłużej się da, nie mogą przedostać się przez zapory…!!!

Straszny pisk, krzyk i drżenie niespokojnego powietrza masakrowało nadwerężone zmysły Astaffa.


***


- Nie przerywajcie ognia!!!!
- Szybciej, szybciej, na lewe skrzydło…
- Musimy ich tutaj zatrzymać, nie pozwólcie im się przedostać za umocnienia!!!!
- Aaaaa… - jest kolejny ranny!!! Zabierzcie go stąd.
- Erlot, szybciej, amunicja!!!
- Musimy się wycofać!!!!
- Skontaktujcie się z Delonayem, szybko…!!!!

***


Tymczasem Fawir z drużyną przybyli do swojego pokoju i rozsiedli się na łóżkach. Chwilę wcześniej otrzymali kody dostępów do sali, oraz osobiste karty chipowe do drzwi.

Teraz znajdowali się w pokoju wielkości kilkunastu metrów kwadratowych. Wszystko w nim było niemalże sterylne i zabijało wszelką przytulność, jaką mogą stworzyć cztery ściany. Znajdowało się w nim kilka krzeseł, dwa biurka, stół, wszystko wykonane z metalu. Chłód pomieszczenia przeszywał ich na wylot. W pokoju był także komunikator, służący do łączenia się z samym sercem bazy.

- Słuchajcie chłopaki, myślicie, że możemy się stąd jakoś wydostać?
- Żartujesz chyba, wpakowaliśmy się tu po uszy, nie podoba mi się ten cały „cyrk”
- Wiecie… - zaczął Fawir – wtedy, wtedy, kiedy przechodziliśmy inicjacje…ja chyba nie byłem sobą…coś podświadomie mną kierowało… Taka jakaś dziwna siła...

Nastała chwila ciszy..ciszy, jeżeli nie liczyć tego, że cały czas słychać było dźwięk alarmu, roznoszące się po bazie.



- Kiedy wyruszyliśmy – powiedział PeCeciak – inaczej to sobie wyobrażałem. Mieliśmy poszukać Niewydrukowanego, naszej kochanej gazetki, a tymczasem przerodziło się to w coś strasznie dziwnego i …takiego poważnego.
- Mhm… - potwierdził Szczykawa. Nie było mowy o żadnych Astaffach, artefaktach, Protosjanach, bazie i innych takich bzdetach! O co w ogóle chodzi?
- Zastanawialiście się, co z tym artefaktem?
- Heh…Sam nie wiem czy dobrze robimy, że im pomagamy – zakończył Fawir.

Te wszystkie pytania strasznie męczyły ich umysły. Nie mieli na nie odpowiedzi, nie wiedzieli, o co chodzi w tej całej sytuacji i czego się jeszcze mogą spodziewać…szczerze mówiąc nie chcieli wiedzieć. Każdy położył się na swoim łóżku i chwile leżeli w ciszy…

- Pamiętacie…pamiętacie jak codziennie pykaliśmy po sieci? – niespodziewanie przerwał ciszę Zwykłam.
- He,he…taaaa…
- Zwykłam, zawsze dostawałeś po głowie!
- Taaaaaaaa i zawsze zwalałeś winę na to jaki masz PING!

Wybuchnęli śmiechem, lecz po chwili zamilkli, ponieważ uświadomili sobie, że mogą tego już nigdy nie doświadczyć
***
Obudził go odgłos zatrzaskiwanych drzwi. Heh, przysnał i nawet nie zdawał sobie sprawy, kiedy. Przetarł oczy i zobaczył na kołdrze numer swojego ulubionego magazynu o grach komputerowych.
- Heh…już powinien być nowy numer! – powiedział z nadzieją pod nosem…
- Michał! Wróciłam – usłyszał głos z kuchni i uświadomił sobie, kto przed chwilą trzasnał drzwiami.
- Masz???? – zapytał
- Mam…

Wyskoczył z łóżka i pobiegł do kuchni, gdzie była jego mama.

- Miałeś przecież leżeć w łóżku a nie chodzić – zwróciła mu uwagę.
- Już, już, tylko daj…

Wyjęła z torby nowy, czerwony numer. Szybko go chwycił, przewertował i powiedział…

- Heh, jakbyś wiedziała jaki miałem sen…
- Zapewne zakręcony i bezsensu – powiedziała lekko się uśmiechając. Idź do łóżka! Ale już!

Wrócił do pokoju, usiadł na łóżku i pomyślał.

- Heh…Fawir, Astaff, Niewydrukowany…hehe, chłopaki się zdziwią jak im ten sen opowiem.

Otworzył numer i zabrał się do lektury

***
KONIEC


  Poprzednia strona Spis treści Nastepna strona   69